-Wygląda na to, że tak - powiedziałam. Wyglądało jak nasz świat, tylko ,żę było znacznie ciemniej, wszystko było spowite mgłą.
-Dobra, dziewczyny to teraz dzielimy zadania - powiedział twardo Damon - Elena poszukaj Jenny
-Jenna też tu jest>- zdziwiła się moja przyjaciółka. Jenna była jej ciotką, która Klaus przemienił w wampira a następnie zabił w swoim rytuale, aby móc korzystać ze swojej wilkołaczej natury.
-Powinna - powiedział Damon - Postaraj się znaleźć też Vicki , może Donovan mi wreszcie odpuści ,że zabiłem jego siostrę, gdy sprowadzę ją spowrotem . - uśmiechnął się nieszczerze
-Ok - przytaknęła Elena - Mam nadzieję , że tym razem nie będzie probowała mnie zabić- dodała speszona
-Blondie ty poszukaj swojej złej hybrydy i Tylera - usmiechnął się szyderczo
-Damon Klaus i Tyler się nienawidzą - powiedziałam wkurzona - To jest misja skazana na niepowodzenie! - warknęłam
-Spokojnie Blondi, jeden i drugi chce wrócić do żywych, poza tym z tego co pamiętam masz na nich DUUUŻY wpływ - wyszczerzył się
-A ty kogo znajdziesz cwaniaku ? - spytałam zdenerwowana
-Jak to kogo? Mojego brata i mojego kumpla do picia
-I Lexi - dodała Elena
-Żartujesz?
-Jesteś jej to winien, zabiłeś ją ! - krzyknęlam
-Ok,ok znajdę Lexi - poddał się - Dziewczyny mamy tylko 30 minut ratujemy kogo się da i spadamy. - nakazał. Przytaknęlyśmy z Eleną- A i Barbie, wszyscy oni umarli w okolicy Mystic Falls, Klaus umarł w Nowym Orleanie, więc jeżeli nie uda ci się go znaleźć, wracamy - dodał stanowczo. Popatrzyłam na niego z bólem
-Znajdę go - odpowiedziałam szczerze tego pewna
**************************************************************
Ruszylam przed siebie
-Tyler! Klaus!- nawoływałam na zmianę,jednak nie nikt się nie pojawiał. Robiło się coraz ciemniej albo mi się wydawało. Wiatr się nasilał. Druga strona wcale nie była przyjazna. Tak naprawdę było tu strasznie. To miejsce przyprawialo mnie o gęsią skórkę. A co jeżeli ich nie znajdę? Co jeżeli straciłam Klausa i Tylera na zawsze? Co się stanie z tymi których nie uratujemy? Usłyszałam huk łamanej gałęzi. Zatrzymałam się i nasłuchiwałam.
-Caroline? - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się niepewnie.
-Tyler?- Stał przede mną mój były chłopak, ale nie tylko tym dla mnie był, był też moim przyjacielem. Rzciłam mu się na szyję - Tyler tak się cieszę że wróciłeś! - krzyknęłam
-Caroline, czy ty ? - zaczął
-Nie, nie jestem martwa - odpowiedziałam- Znaczy jestem, ale Bonnie sprowadzi nas z powrotem - wyjaśniłam - Przyjmij to jako misję ratunkową - dodalam z uśmiechem
-Możesz mnie ratować kiedy tylko zapragniesz - powiedział i uśmiechnął się szeroko
-Mamy mało czasu - powiedziałam poważnie - Zostalo nam jakieś 20 minut, a muszę jeszcze kogoś znaleźć.
-Czyżbyś szukała mojego brata ? - usłyszałam za plecami. Brytyjski akcent
-Kol! - krzyknęłam przerażona - Super jakby nie było wystarczająco trudno trafił mi się jeszcze pierwotny psychopata - mruknęłam
-Droga Caroline, wyobraź sobie że ta wizyta na drugą stronę mnie czegoś nauczyła - uśmiechnął się czarująco, o ile Kol może być czarujący. - Myślę że możemy sobie pomóc
-Proszę powiedz że wiesz gdzie jest Klaus ... - wyszeptałam
-Może wiem może nie - odpowiedział zagadkowo
-Zostaw Caroline,Klaus tyle razy go zasztyletował, że raczej nie chce go przywrócić do żywych - zlapał mnie za ramię i zaczął ciągnąć z dala od Kola
-Zaprowadzę cię do mojego brata pod warunkiem, że mnie również sprowadzicie - postawił warunek. Bonnie się to nie spodoba ale chyba nie miałam wyjścia
-Nie ma mowy - warknął Tyler
-Zgadzam się - wymamrotalam - Ale mam pewne warunki
-Cokolwiek zechcesz ślicznotko - uśmiechnął się
-Zaprowadzisz mnie do Klausa to jest pierwszy warunek. Drugi gdy już wrócisz wyjedziesz daleko i zostawisz moich przyjaciół w spokoju- powiedziałam stanowczo
-Ok, ok , już mnie więcej nie zobaczysz
-Już jeden pierwotny mi to obiecał - mruknęłam
-Sama do niego zadzwonilaś - zaśmiał się Kol.
-Bo chcialam pomóc! - wrzasnęlam. Jak on śmie mi to wypominać. Zapomniałam że duchy caly czas są z nami i widzą co robimy
*********************************************************************
-Klaus! - krzyczałam. Kol zaprowadził nas w miejsce gdzie podobno ostatnio go widział. Jednak Klaus nie przychodził. Zaczęłam się martwić - To na nic - mruknęłam. Oparlam się o drzewo i łzy zaczęły mi cieknąć po policzku. Tyler usiadł koło mnie i mocno mnie przytulił
-Będzie dobrze,Care - szepnął mi we włosy.
-Chwile mnie nie ma, a ty wracasz do wilczka- spojrzałam do góry, nade mną stał Klaus.
-Klaus! - krzyknęłam i w wampirzym tępie rzuciłam się żeby go przytulić. Przycisnął mnie mocno do siebie
-Już dobrze kochana - szepnął
-Wiem - odpowiedziałam, Klaus poluzował trochę uścisk.
-Caroline, czy ty ? - Spytał przejęty. Następny,a niby duchy są wszechwiedzące. Wyjaśniłam mu calą sytuację. - Kochana, czy ty umarłaś , żeby mnie uratować? - zdziwił się.Kiwnęłam tylko głową. Klaus zacząl się śmiać.
-To nie jest śmieszne ! - warknęłam
-Wiem, to jest , to jest .. - nie dał rady wydusić ani słowa bo po prostu bez slowa go pocałowałam. Może nie powinnam tego robić, w szczególności , że obok był Tyler, ale nie dbałam o to, tak bardzo cieszyła się, że go odzyskałam.
-Możemy już iść, zaraz się porzygam tęczą - powiedział sfrustrowany Kol.Oderwałam się od Klausa.
-Tym razem muszę przyznać Kolowi rację - mruknęłam - Musimy iść, mamy mało czasu. Biegnijcie za mną. - po czym ruszyłam w wampirzym tempie. Po chwili byliśmy kolo Bonnie. Wszyscy już tam byli
-Alaric ! - krzyknęłam i podbiegłam go przytulić - Nie jesteś złym łowcą wampirów? - zapytałam podejrzliwie
-Nie, Caroline, teraz jestem zwykłym Alariciem, no poza tym jestem też pierwotnym
-Jenna! - krzyknęłam - Vicki! - po czym podbiegłam je mocno uściskać.
-Dobra wystarczy słodyczy - upomniał Damon - Co tu robi psychopata? - spytał Damon wskazując na Kola, wyjaśniłam mu szczegóły,nie był zbyt zadowolony, ale przyjął to całkiem dobrze, nawet Elena nie była bardzo zła.
-Okej kochani ! - Damon starał się ogarnąć caly ten tłok - Teraz po kolei będziemy przechodzić przez Bonnie. Vicki, Jenna idźcie! - nakazał. Dotknęły Bonnie i nagle zniknęły - Elena
-Nie ma mowy, niech inni idą przodem
-Nie mam czasu na kłótnie - powiedział spokojnie starszy Salvatore po czym siłą zaniósł Elenę do Bonnie i pchnął delikatnie żeby dotknęła przyjaciółki. Po chwili przyszli również Stefan i Lexi. Ucieszyłam się na ich widok
-Dobra braciszku, zabieraj przyjaciółkę i lećcie, do zobaczeni w domu - pożegnął ich Damon.
Zostałam Ja, Damon, Tyler, Kol i Klaus
-Tyler - nakazał Damon i spojrzał znacząco na Bonnie.
-Tyler! - krzyknął ktoś zza drzew. Za chwile wyłonil się stamtąd Mason
-Mason stary przyjacielu! - powiedział ze sztucznym uśmiechem Damon
-Musimy zabrać Masona - odezwał się Tyler
-Nie ma mowy, on mnie zabije
-Obiecuję że cię nie skrzywdzę - powiedział szczerze Mason, -zabierzcie mnie stąd proszę
-Ok, ok - potaknął Damon - Przyjmijto jako dzień dobroci dla zwierząt - uśmiechnął się kpiąco. Mason się zdenerwował , ale Tyler go złapał i przeszli przez Bonnie
-Psychopata idź - nakazał Salvatore. Kol również zniknął - Barbie bierz hybrydę i uciekajcie
-Poczekaj przyjacielu - powiedział Klaus. Po czym zniknął. Za chwile znowu wyłonił się z lasu prowadząc kogoś za sobą
-Burmistrz Lockwood? - zdziwiłam się widząc ojca Tylera
-Caroline...- zaczął Klaus - Wiem, że masz żal o to co zrobiłem twoim przyjaciołom , dlatego mam nadzieję, że teraz kiedy Jenna wróciła do żywych i wiem,że zabiłem matkę Tylera, dlatego chciałbym chociaż przywrócić jego ojca
-Klaus ..to to jest - ni mogłam znaleźć słów. Klaus był cudowny
-Ale nie ma nic za darmo, kochana - dodał z tym swoim uśmiechem
-Czego chcesz?
-Pójdziesz ze mną na prawdziwą randkę
-Okej - zgodziłam się
Klaus pchnąl burmistrza na Bonnie. Przeszedł na drugą stronę. Póżniej ja z Klausem. Podeszliśmy do Bonnie i trzymając Klausa za rękę dotknęlam jej ramienia i poczułam coś dziwnego. Zamknęłam oczy, gdy je otworzyłam byliśmy wszyscy na cmentarzu.