wtorek, 1 listopada 2016

4.Witaj kochana cz.2

Klaus wyszedł z domu, wszyscy patrzyli na mnie w milczeniu. Nawet zwykle wygadany Damon nie miał nic do powiedzenia.
-Caroline ...- ciszę przerwała Elena i położyła mi rękę na ramieniu
-Nigdzie z nim nie pojedziesz - powiedziała stanowczo Bonnie
-Bonnie, Klaus zaproponował układ, a Caroline się zgodziła...- zaczął Stefan
-On jest niebezpieczny ! -krzyknęła Bonnie
-Ale jej nie skrzywdzi - odpowiedział Stefan
-Myślę, że to nie o jego obawia się Bonnie - przemówił nagle Matt - Nie tylko Klaus jest w Nowym Orleanie. Są tam też Elijah i Rebekah. A tam gdzie rodzina pierwotnych....
-Są i ich wrogowie - dokończył Damon zamyślony
-Caroline nie pojedzie! - powiedziała tym razem Elena
-Eleno myślę, że ona sama powinna decydować - powiedział spokojnie Stefan.
-Wciąż tu jestem - odezwałam się trochę urażona, że to moi przyjaciele chcą podejmować za mnie decyzję
-Przepraszam Caroline - powiedziała skruszona Elena -Ale nie możesz...
-Pojadę - przerwałam jej. - Zawsze chciałam zobaczyć Nowy Orlean - dodałam. W sumie taka była prawda. Chciałam zwiedzić świat. Przypomniało mi się, gdy Klaus pierwszy raz ocalił mi życie. Pomijając to, że sam je naraził. Kazał mojemu chłopakowi Tylerowi mnie ugryźć. Ugryzienie wampira jest śmiertelne dla wampira. Jedynym lekarstwem jest krew Klausa. Klaus przyszedł mnie uratować. To były moje urodziny. Mówił, że cały świat na mnie czeka. Nie raz w naszych rozmowach mówił, że bardzo chciałby mi go pokazać. Nie byłam gotowa na zwiedzanie świata, ale dlaczego nie zwiedzić pięknego miasta, skoro mam taką okazję.
-Caroline, nigdzie nie pojedziesz ! - wrzasnął Tyler
-Akurat ty nie masz nic do powiedzenia.- ucięłam , pożegnałam się z Bonnie i Eleną, obiecując, że niedługo wrócę. Nie obyło się bez grupowego tulaska. Pożegnałam się też ze Stefanem,Mattem, Jeremym, a nawet z Damonem. Na Tylera nie chciałam nawet patrzeć. To on zostawił mnie szukając zemsty na Klausie. Wolał się mścić, niż być tu ze mną. Wybrał. Poszłam do samochodu. Odpaliłam go i pojechałam do domu. Zaczęłam się pakować. Teraz dotarło do mnie, że nie wiem ile zabrać rzeczy,bo nie wiem ile będzie trwal ten wyjazd. Wybrałam numer Klausa
-Witaj kochana, gotowa? - zapytał zadowolony. Już widziałam oczami wyobraźni ten jego uśmiech na twarzy.
-Nie Klaus, zaczęłam się pakować, ale nie wiem na ile jadę, ani czy jest zimno czy ciepło, ani co będziemy robić i nie wiem co zabrać - zaczęłam pakować, wszystko musiało być idealnie, nie chodziło o to, że mi zależy czy coś po prostu byłam perfekcjonistką, wszystko zawsze musiało być perfekcyjnie.
-Caroline spokojnie - powiedział- Na ile zachcesz, chcę zabrać cię na kilka dni pokazać miasto, a to czy będziesz chciała zostać zależy od ciebie -
-Nie,nie będę - mruknęłam zdenerwowana i rozłączyłam się. Wrzuciłam do walizki 3 pary spodni,  3 sukienki, kilka bluzek, bieliznę na zmianę, skórzaną kurtkę, dwie pary szpilek i jedne balerinki, trochę kosmetyków. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-Jeszcze nie jestem gotowa- krzyknęłam i podeszłam je otworzyć. Wbrew moim podejrzeniom,nie stał przed nimi Klaus tylko Tyler. Chciałam je zamknąć, ale przytrzymał je
-Czego chcesz? - warknęłam. Chociaż to chyba bardziej on powinien warczeć w końcu był hybrydą, pół wampiem,pół wilkołakiem
-Porozmawiać. Daj mi 5 minut Care - poprosił
-Dobrze, wejdź, właśnie kończę się pakować - Tyler wszedł i siadł na moim łóżku. Patrzył na walizkę, przyglądał się mi, podczas gdy składałam ubrania, których zdecydowałam się jednak nie brać.
-Posłuchaj...tak  nie lubię Klausa, nienawidzę go. - zaczął. Też mi nowość. Nie chciałam jednak mu przerywać więc słuchałam w milczeniu. - Kiedy wyjechałem by się na nim zemścić... wygrał ze mną, pokonał mnie, ale mnie nie zabił. Myślę, że zrobił to przez wzgląd na ciebie. Nigdy cię nie skrzywdził. A nawet jeśli naprawiał swój błąd.
-Do czego zmierzasz? - spytałam i usiadłam na łóżku koło niego.
-Care, mimo, że Klaus jest potworem to ty zawsze działałaś na niego inaczej. Nie pozwoliłby, żeby stała ci się krzywda, ale gdy wyjedziesz do Nowego Orleanu...boję się, że dowiesz się rzeczy, które mogą cię skrzywdzić
-Tyler czy jest coś co powinnam wiedzieć ?- zapytałam patrząc mu w oczy, trochę mnie to przestraszyło. Jaka tajemnica Klausa mogłaby mnie skrzywdzić? Co to mogło być? I dlaczego Tyler o tym wie ? Znowu rozległo sie pukanie do drzwi. Podeszłam je otworzyć. Moim oczom ukazała się pierwotna hybryda. Nie wiedziałam że stoi za mną Tyler
-O kogo my tu mamy. Tyler Lockwood - uśmiechnął się - Czy pozwoliłem ci wrócić do miasta? - zapytał a jego oczy rozbłysły gniewem.
-Klaus! - upomniałam go. Teraz spojrzał na mnie.
-Co on tu robi Caroline? Nie wiedziałem, że zamierzasz wrócić do tego przegranego wilczka - Teraz był zdecydowanie zły na mnie. Nie musiałam długo czekać na jego reakcję. Tyler rzucił się na Klausa i w jednej sekundzie znaleźli się na moim ogródku walcząc. W tym momencie zauważyłam że podjeżdża moja mama. Super jeszcze tego mi brakowało. Szeryf wysiadła
-Co się tu dzieje ? - spytała przerażona -TYLER! KLAUS! - wrzasnęła na nich tym swoim surowym tonem. Od razu przerwali i wpatrywali się w nią - Jeden i drugi wstawać z ziemi natychmiast - powiedziała stanowczo. O dziwo obydwoje jej posłuchali. Klaus wstał z Tylera, otrzepując ubranie.
-Przepraszam bardzo szeryf Forbes, to już się nie powtórzy - powiedział z tym swoim brytyjskim akcentem uśmiechając się czarująco.
-To na mnie nie działa, Klaus
-Bardzo dobrze, że się pani zjawiła. Chciałem panią poinformować,że zabieram Caroline na wycieczkę do Nowego Orleanu  - dalej uśmiechał się w ten sposób. Co on robi? Moja mama mnie zabije,że nic jej nie powiedziałam, poza tym zaraz będzie próbować zastrzelić jego. Mama popatrzyla na mnie tylko pytająco. Kiwnęłam głową i delikatnie się do niej uśmiechnęłam.
-Myślę, że dobrze jej to zrobi - powiedziała niepewnie - Ale jeżeli chociaż wlos z głowy spadnie mojej córce....nie obchodzi mnie kim jesteś, ale zdobędę kołek z białego dębu i własnoręcznie wbiję ci go w pierś - teraz już była stanowcza, miałam wrażenie, że nawet samego pierwotnego trochę przestraszyła. Podeszłam do Tylera, podałam mu dłoń i pomogłam wstać. Chłopak przyciągnął mnie do siebie
-Mam nadzieję, że jesteś w stanie sobie z tym poradzić - szepnął. Nie zdążyłam o nic zapytać, bo zniknął w mroku.
-Gotowa?
-Tak - odpowiedziałam Klausowi i wsiadłam do samochodu


3 komentarze:

  1. Super, czekam na next. Zapraszam do mnie na :http://storyklausandcaroline.blogspot.com i http://tvd-to.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy bęndzie nowy rozdział i o jakiej tajemnicy Klausa mówił Tayler

    OdpowiedzUsuń